sobota, 29 sierpnia 2015

Rozdział 4

Ojciec Hope popatrzył z ukosa na Lucjusza Malfoy'a. Ten mężczyzna, pomimo ich wieloletniej przyjaźni działał mu na nerwy. Ojciec Dracona zaśmiał się i powiedział w kierunku pana Watsona:
-Och, Jonathanie, nie mydl mi oczu. Twoja córka nie okazuję jakichkolwiek zainteresowań moim synem.
-Wiem, Lucjuszu, że planowałeś dla nich przyszłość, ale Hope jest jak wolny ptak, nie umiem się jej narzucić. 
11 letnia ruda dziewczynka popatrzyła znacząco na Draco. Wyszeptała:
-Widzisz? Mój tata ma rację, nie chce się z tobą przyjaźnić.
11 letni Draco zrobił urażoną minę i również szepcząc odparł:
-Ale musisz!
***
Hoplyn Watson wymknęła się z wierzy Gryffindoru i udała się do lochów. Szukała jednego ze Ślizgonów. Szukała Draco Malfoya. Wypowiedziała hasło "Czysta Krew" i po cichu weszła do pokoju. Nie było tam nikogo, oprócz syna Lucjusza. Podeszła do niego, delikatnie dotykając jego ramienia. Chłopak się wzdrygnął i spojrzał na nią, nie rozumiejąc, co tu robi.
-Jak się tu dostałaś?!
-Ślizgoni są zbyt przewidywalni, Draco. Lepiej zapytaj po co się tu znalazłam.
-Po co?- zapytał.
-Musimy porozmawiać- odparła ruda nastolatka.
Zanim dziewczyna cokolwiek wyjaśniła, Draco się do niej przysunął i delikatnie, a później mocniej pocałował jej usta.
"Nie, nie, nie. Proszę Cię Draco, nie rób tego"- Hope chciała krzyczeć.
Choć czuła, że zdradza Freda, oddała pocałunek. Cała nienawiść jaka w niej tkwiła do Draco, była wywołana tym, że jej ojciec i ojciec Draco zaplanowali im przyszłość. Dziewczyna chciała się odciąć od Malfoya, bo bała się, że może coś do niego czuć. O Boże. Ona się zakochała w Draconie Malfoyu, prawdopodobnie z wzajemnością. I Draco ją nienawidził, za to, że go od siebie odsunęła, że przez 2 lata dziewczyna zrobiła między nimi dystans, barierę. Że zaprzyjaźniła się z Weasleyami. Nie powinna tego robić. Był dla niej kimś ważnym. Kiedyś. A teraz może znowu być, jeśli zburzy mur, jaki między nimi wyrósł.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz