Pierwszy września zawsze oznacza dla Hope nową przygodę. Większość
pewnie nienawidzi tego dnia, bo to rozpoczęcie roku szkolnego. Hope ma
16 lat i uczęszcza do Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Dzisiaj
rozpoczyna 5 rok. Niestety, trafiła do Gryffindor'u. A tak marzyła o
Slytherin'ie. Chodź trafił tam niejaki Dracon Malfoy i szczerze,
wolałaby być w Hufflepuff niż dzielić dormitorium z tym idiotą. Jeśli
chcecie wiedzieć, w tamtym roku była chwile szukającą w drużynie
Gryffindoru. Och, co to była za zabawa. Na stację odprowadziła ją mama.
Jej ojciec jest wprawdzie też czystej krwi, ale chyba nie lubi mieszać
się w edukację córki. Wsiadła do pociągu i nie zauważyła na początku
żadnej znajomej twarzy. Potem, zza drzwi ukazały się rude włosy, po nich
gęste loki a na końcu okrągłe okulary. "Paczka Pottera, ta?".
Postanowiła usiąść obok Fred'a i George'a, choć byli z rodziny
Weasley'ów, lubiła ich. Powiedziała, słodko się uśmiechając:
-Cześć chłopcy.
-O, patrz Fred, nasza młodsza przyjaciółka od psikusów.
Uśmiechnęła się na myśl o och wspólnych zabawach kiedy była na 4 roku,
naprawdę się z nimi za kumplowała, choć byli o 2 lata starsi. Zapytała:
-Mogę się dosiąść?
-Pewnie, Hope.- odparł Fred robiąc dziewczynie miejsce.
Podróż trwała dosyć długo. Głównie rozmawiali i się wygłupiali. Chłopcy
pokazywali dziewczynie różne sztuczki i prototypy ich wynalazków do
rozśmieszania. Kiedy dotarli do Hogwartu, wreszcie poczuła tą dziką
wolność, która ją otaczała. Jako, że przyjaźniła się z Weasley'ami,
nienawidził jej nie kto inny, jak sam Dracon Malfoy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz